Na początek nawiązujesz ze mną kontakt – najlepiej mailem. Tą drogą uzgadniamy zakres prac i cenę. Na tym etapie oczekuję, że prześlesz mi tekst oraz ilustracje. Dopiero po zapoznaniu się z nimi (to nie trwa długo) mogę zaproponować Ci konkretne rozwiązania oraz – z wyjątkiem strony graficznej, bo tę omówisz z graficzką lub grafikiem – cenę.
Nie wydaję książek z błędami, toteż najpierw sprawdzam, czy tekst przeszedł przynajmniej profesjonalną redakcję. Jeśli nie, będzie ona stanowiła element proponowanego Ci pakietu. Od Ciebie zależy, czy zamówisz także korektę.
Jeśli zaakceptujesz cenę, regulujesz należność. Graficzce lub grafikowi, jeśli korzystasz z ich usług, płacisz osobno. Przygotowuję dla Ciebie fakturę pro forma (jeśli wolisz płacić zwykłym przelewem) lub link do płatności via Przelewy24.
Po otrzymaniu wpłaty mogę przystąpić do pracy. Jej kolejność jest następująca:
– redakcja tekstu
– (ewentualnie) korekta
– wykonanie makiety, czyli szablonu służącego do składu książki. Tak powstają marginesy, interlinia, wybierane są fonty i wszelkie ewentualne dodatki. Makietę zawierającą pierwsze strony tekstu (może rozdział, jeśli jest krótki) przesyłam Ci do akceptacji. Tu konsultujemy się tak długo, aż uzyskamy Twoje zadowolenie z rodzącego się wyglądu książki.
– teraz przystępuję do łamania i składu. Trwa to krócej, jeśli jest to lity tekst (np. powieść). Nie są przeszkodą ilustracje całostronicowe. Jeśli jednak ilustracje mają pojawiać się w tekście, skład zajmie więcej czasu, bo każde zdjęcie muszę dostosować w Photoshopie, obliczyć jego wymiary i umieścić na stronach książki. Jest to praco- i czasochłonne. Podobnie skład spowalniają tabele i przypisy, śródtytuły itp.
– kiedy skład jest gotowy, wysyłam Ci go w pliku PDF do akceptacji. To jeszcze nie jest plik dla drukarni. Teraz możesz wnieść wszelkie uwagi i zastrzeżenia, a ja dokonuję poprawek aż do skutku.
– teraz może (i w sumie powinna) się odbyć korekta po składzie, likwidująca błędy typograficzne.
– w międzyczasie mogę Cię skontaktować z grafikiem lub graficzką w sprawie okładki. Jeśli zamawiasz ilustracje, muszą one zostać wykonane na początku, np. w czasie, kiedy trwa redakcja (i ew. korekta). Część przednią i tylną okładki można wykonać w dowolnym czasie, ale problemem pozostaje grzbiet, a właściwie jego szerokość. Tę poda Ci drukarnia w zależności od tego, ile stron ma wsad (czyli wnętrze książki złożone z kartek) i jaką grubość papieru wybierzesz.
– w tym miejscu pozostaje mi połączyć okładkę z książką, jeśli drukarnia sobie tego życzy (niektóre wolą dostawać okładkę osobno).
– na koniec generuję dla drukarni plik, który jej wysyłasz. Dołączam fakturę. Na tym moja rola się kończy. Mogę Ci polecić sensowną drukarnię, jeśli żadnej takiej nie znasz.
Podobnie jest z e-bookiem
Musisz jednak wiedzieć, jaki e-book zamawiasz: na komputery (PDF) czy na czytniki (EPUB 3.0). Format MOBI nie jest już wspierany, więc nawet o niego nie pytaj.
Skład e-booka w PDF jest bardzo podobny do składu książki. Tu również w grę wchodzą zasady typografii, których muszę przestrzegać. Łatwiej jest z e-bookami w formacie EPUB 3.0, bo tu nie ma stron: tekst dostosowuje się do formatu czytnika.
Pamiętaj, że e-book w PDF i w EPUB 3.0 to osobne składy, za każdy z nich płacisz.